ODPOWIEDZI

Czy muszę być idealna?

Czy muszę być idealna???? To pytanie zdecydowanie powinno brzmieć co najmniej, czy chcę być idealna? Jeżeli w ogóle powinnyśmy się nad tym zastanawiać. Tak czy inaczej, robimy to, wszystkie (i nie zaprzeczaj 😉). Samo słowo „muszę” na wstępie wykreślam ze słownika i zaglądam głębiej, by poznać znaczenie słowa idealna.

Każde poszukiwania zaczynam od wujaszka Google. Ten już na wstępie po wpisaniu słowa idealna, bądź inaczej mówiąc, nieskazitelna czy perfekcyjna, podsuwa mi artykuły o utopii, bądź wyrazach bliskoznacznych typu absurdalna. To już coś znaczy, skoro wszechwiedzący Mr G tak twierdzi. A teraz czas przenieść się do offline’nu, bo to tam leży cała prawda. Wracam wspomnieniami do dzieciństwa i przechodząc przez wszystkie doświadczenia życiowe robię w głowie listę bliskich mi kobiet, przyjaciółek, mojej mamci , babci, cioci i kuzynek oraz wszystkich dziewczyn, które gdzieś po drodze spotkałam i zostały mi w pamięci. Stwierdzam obiektywnie ideały nie istnieją. Natomiast, co druga albo nawet znaczna większość to tzw. Pani Zosia Samosia, PPD (dla tych, co nie pamiętają Perfekcyjna Pani Domu), Mrs. Multitasking i jeszcze kilka fajnych ksywek bym znalazła. Nie da się ukryć, że startujemy w maratonie, który same sobie tworzymy chcąc pokonać wszelkie przeszkody i pokazać, że jesteśmy najlepsze. A im dalej, to już nawet nie potrzebujesz ani kibiców, ani przyjaciółki, która poda Ci butelkę wody, bo przecież tak świetnie ze wszystkim radzisz sobie sama. I tak wiem, wiem…znam to, choćbyś miała paść, to osiągniesz cel, bo jesteś silna. Tylko, jakim kosztem i czy na pewno właśnie tego chcesz?

Pytanie, skąd i jak rodzi się w nas to pragnienie? Wbrew pozorom, odpowiedź nie jest taka prosta. Okazuje się, że np. wielozadaniowość mamy w genach od tysięcy lat. Już nasze pra pra pra przodkinie robiły tysiąc rzeczy naraz. Gdy dla mężczyzn jedynym zadaniem było upolowanie zwierzyny, kobiety zajmowały się polem, siewem i zbiorem, domem, dziećmi i przyrządzeniem zdobyczy męża. Przenosząc się w niedaleką przeszłość, przypomnijmy sobie nasze babcie i mamy. Śniadanka, obiadki i kolacyjki zawsze na czas i pod nosem. Dom błyszczał, pranie było zrobione, a skarpety zacerowane. Pół żartem pół serio dodam jeszcze męski komentarz słyszany przez Panie zza ściany: „piwo Kobieto” (mam nadzieję, że Wy tego nie słyszałyście nigdy #Neverever!). Poza rodziną dziś staramy się sprostać również oczekiwaniom szefa chcąc piąć się po szczeblach kariery. Najgorsze i najbardziej wymagające jednak jesteśmy same dla siebie. Porównujemy się do innych, do koleżanek, dziewczyn z okładek albo instagramowych influencerek. Kiedy ich życie wydaje się takie piękne, perfekcyjne i poukładane, Ty wpadasz po ciężkim dniu w pracy do domu i zastanawiasz się, czy najpierw ugotować obiad na jutro, odrobić z dziećmi lekcje, czy może wziąć się za sprzątanie. A gdy wybija 22:30, by zadbać o siebie, mówisz sobie: to jeszcze tylko trening z Chodakowską, maseczka na twarz, pół godziny lektury i idę spać. I tak mija dzień za dniem, a Tyi nie jesteś bliżej wymarzonego ideału, nie mówiąc już o permanentnym zmęczeniu i narastających wahaniach nastroju… Czas ucieka, a Ty próbujesz doścignąć coś, poświęcając całkowicie siebie, swoje relacje, a może i zdrowie. Oczywiście wszystko jest możliwe! Tylko po co? Czy jest Ci to tak bardzo potrzebne do szczęścia?

To, jak to zrobić, kiedy chciałabyś jednak przestać chcieć być idealna? 😉

    • Na początek priorytety. Nie da się być w 5 miejscach jednocześnie, robić 10 rzeczy naraz i być we wszystkim Perfect. Zgadzasz się? No ni hu hu. Trzeba wybrać i już. Asertywność się przyda i znajomość siebie również. Decyzja należy do Ciebie. Ja na przykład zamiast być super fit, wolę zjeść raz w tygodniu pizzę i dziś już nie mam z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia.
    • Druga sprawa, to tak zwane delegowanie obowiązków, bądź umiejętność mówienia słowa Proszę. Zwał jak zwał, ale nie da się ukryć, że pomoc mamy, siostry, przyjaciółki czy sąsiadki jest nieoceniona (nie zapominając o Twoim mężczyźnie). Fartuch Zośki Samośki do szafy, proszę z uśmiechem na ustach i lista TO DO dla faceta (Ostrzegam w ostatnim przypadku trzeba wprowadzać stoponiowo – metodą małych kroków). Jak dojdziesz do wprawy, to wtedy hulaj dusza. Kończy się tym, że mówisz do męża: Kochanie to nasze, dzieci, tu jest pies, na lodówce masz karteczkę, co trzeba zrobić, wracam w niedzielę. Dajesz buziaka i życzysz miłego weekendu. Uwierz, nie uczyni Cię to gorszą matką, żoną, czy kobietą.
    • I tu dochodzimy do sedna, czyli czynników motywacyjnych. Wyjście do kina, na kawę, na drinka, wyjazd na weekend do spa, czy jakakolwiek inna babska inicjatywa to must have. To nie tylko pozwoli Ci złapać oddech, zrelaksować się, ale będzie Cię motywowało i da Ci energię do działania na kolejne dni.
    • A na koniec instagram, facebook i cały ten wyidealizowany świat, widziany jedynie w obrazku. Wysprzątaj dom na błysk, poświęć godzinę na make-up z oglądając tutorial z youtuba, bądź idź do makijażystki i fryzjerki. Wybierz najlepsze ciuchy z szafy lub pożycz od koleżanki. Przygotuj sobie piękny obiad, nalej szampana nawet tego za dyszkę do kieliszka z nazwą Moet. Kup kilka kwiatów, zapal świeczki, usiądź wygodnie na swojej kanapie i poproś chłopaka, by zrobił Ci zdjęcie. A teraz zastanów się ile czasu i wysiłku poświęciłaś na przygotowanie tego. Myślisz, że tak właśnie wygląda prawdziwe życie?

Mojej koleżanki Babcia, która niedawno skończyła sto lat powiedziała jej: ” Kotuś na ładne pole psy chodzą srać – wybieraj ludzi sercem”. Odpowiedni ludzie kochają i pokochają nas za to jakie jesteśmy – idealnie nieidealne.

Ściskam,

Charotte

No Comments
Previous Post
24 marca 2019

Brak komentarzy

Zostaw komentarz